Znaleziono rysunków:

nowe wyszukiwanie
wśród aktualnych wyników


Szukaj według słów kluczowych
Wpisz słowo bez Polskich
znaków. Można korzystać z:
AND, OR, NOT.

Szukaj według daty
dodania








Pomoc w wyszukiwaniu
Lechowicz w Jaskini
Martin Lechowicz zgodnie z hasłem przewodnim swojej płyty ("Kompletny brak profesjonalizmu") zawitał do pubu ze swoim sprzętem (gitara, mikser, kable i statyw do mikrofonu) kilkanaście minut po 18.00. Przed nim zjawił się tylko jeden z trzech jego fanów, którzy chodzą na każdy jego występ w Warszawie. No i jak się pojawił Martin, to się pojawiać zaczęli ludzie. Sztuczny tłum robiła moja małżonka z naszą córką i jej koleżanką. Zjawił się w którymś momencie Pan Ewaryst. Niestety nie mogliśmy sobie spokojnie porozmawiać, bo grajek postanowił rozpocząć występ dla swoich trzech fanów i zagłuszał każde wypowiadane zdanie. A specjalnie starałem się załatwić taki wzmacniacz, który maksymalnie utrudniłby pracę bardowi. 

Niewątpliwie w poczuciu winy (zapomnieli dać na łamach pisma ogłoszenia o koncercie Martina) do knajpy zawitali przedstawiciele tygodnika "Najwyższy Czas" - red. nacz. Tomasz Sommer i red. Dariusz Kos (na zdjęciu z prawej w odwrotnej kolejności). I jakoś tak, wszystkie stoliki się zapełniły... kameralnie. Bo przy jednym np. siedziała sobie tylko jedna osoba.

Ja osobiście byłem całą imprezą zachwycony, mogłem sobie swobodnie porozmawiać ze znajomymi, a niektórych osób nie widziałem kilkanaście lat!

Goście stwierdzili, że Martin wypada znacznie lepiej na żywo niż w Internecie. Sam Martin ponarzekał trochę na obecne czasy, mówiąc, że ludzie zamiast oglądać go na żywo to pytają czy będzie jakaś transmisja jego występu w Internecie. Płyt na sprzedaż nie miał (chyba tylko jedną znalazł), ale autografy rozdawał, co widać na zdjęciu u góry. Trzeba podkreślić heroizm Artysty, gdyż występował z potwornym bólem pleców, nie mógł się schylać, wykonywać gwałtownych ruchów, dopadła go zapewne jakaś rwa. Dostał co prawda środek znieczulający w postaci "Królewskiego", ale mimo to w trakcie występu przypominał i wypominał ból jaki go prześladował. Szczególnie przy wykonywaniu piosenki o... dupie ( http://www.youtube.com/watch?v=21dqDy366JU), która stała się przebojem tego wieczoru i Martin wykonywał ją na bis.

Następnego dnia w pubie było znacznie więcej osób. Był problem ze znalezieniem miejsca do siedzenia. Co dało mi do myślenia i postanowiłem zorganizować w maju kolejne takie artystyczne spotkanie pod hasłem "Spotkania (prze)twórcze", tak żeby zachować jednak kameralność miejsca...

Jurek Wasiukiewicz

PS. Zapraszam do Jaskini (ul. Obozowa 95). Oprócz piw pszenicznych, które zauważył Pan Ewaryst, mamy jeszcze całkiem dobre inne piwka, również ciemne. A te bardziej "ekskluzywne" piwka pszeniczne i ciemne są w cenach baaaaaardzo przystępnych, jak na Warszawę.

25-03-2010
POLECAM: